Byliśmy na domówce. Od, takiej zwykłej domówce.
I gdy z Rudą tańczyliśmy jak wariaci, mój znajomy dopadł Małą w kuchni. Podpytywał ją wyraźnie o sprawy intymne, pochłonięty ciekawością jaką też wyrafinowaną sztukę perwersji uprawiamy, a może chcąc odkryć jakiż to sekret w sobie ukrywam, że sypiam z dwoma cudnymi boginkami.
Zeszło się na anal.
- Od tyłu? Lubię. - stwierdziła Mała wpychając w siebie chrupki - Bardzo lubię.
- Serio? Ile już razy to robiłaś?
- Jak to ile?
- No dwa, trzy - dopytywał facet próbując ją jakoś naprowadzić - 10? Więcej? Serio więcej?????
- Ja to po prostu robię - stwierdziła Mała zmieszana - tak... na codzień.
Znajomy nie potrafił pojąć, a w przypadku małej, to faktycznie, tak jakby ją zapytał ile razy w życiu uprawiała seks na jeźdźca.
I kiedy dotarliśmy do domu i delikatnie opierałem ją szafkę na buty, po raz pierwszy w życiu zaprotestowała.
- Szczerbatku, tak nie, bo ja zaczynam się bać że jestem zboczona -Wyznała łamiącym się głosikiem.
Śmiech rudej z łazienki która wszystko słyszała pobudził chyba połowę budynku.
- Tak, Mała - Wyła przez drzwi - Żyjesz w trójkącie, zaczynasz dzień od laski, kochasz anal, uprawiasz seks co najmniej raz dziennie i TERAZ zaczynasz dochodzić do takiego wniosku?
Ja i Ruda mamy ubaw. Mała nerwowo sprawdza definicje "zboczony" w wikipedii.
http://images5.cpcache.com/product/318954855v8_150x150_Front.jpg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz