piątek, 10 czerwca 2011

Dzień

Zawsze pierwsza wstaje Mała. Czasem, jeżeli śpimy razem trąca mnie rozgrzana pod kołdrą i prosi o poranne "miziane". Zwleka się z łóżka, ale gdyby tylko postawi stopę na podłodze, zaczyna się poruszać szybko i sprężyście. Mówi że to pomaga na poranne niedospanie. Bierze prysznic, ubiera się i robi śniadanie.
Ruda czasem bierze prysznic razem z Małą, ale zazwyczaj nie budzi się na czas. Lubi rano przewracać się z boku na bok. Wstaje zaraz po niej. Najczęściej z Małą mijam się w korytarzu gdy wychodzi na uczelnię, a ja idę do łazienki.
Zjadamy z Rudą śniadanie i wychodzimy do pracy. Jeździmy 8ką, i może kiedyś nas spotkasz?
Wracamy o 18tej. Mała jest w domu trzy godziny wcześniej, i poświęca ten czas na sprzątanie i robienie obiadu. Zmywam. Zawsze ja. Potem mamy trochę czasu na rozrywki, telewizję, seks.
Mamy w domu łóżko, podwójne i rozkładaną kanapę. Nie śpimy we troje. To nie zdaje egzaminu, nie wysypiasz się. Gramy w Wowa, jemy spaghetti, wychodzimy do kina. Normalne życie, takie jakie kocham.

piątek, 3 czerwca 2011

Od tyłu

Byliśmy na domówce. Od, takiej zwykłej domówce.
I gdy z Rudą tańczyliśmy jak wariaci, mój znajomy dopadł Małą w kuchni. Podpytywał ją wyraźnie o sprawy intymne, pochłonięty ciekawością jaką też wyrafinowaną sztukę perwersji uprawiamy, a może chcąc odkryć jakiż to sekret w sobie ukrywam, że sypiam z dwoma cudnymi boginkami.
Zeszło się na anal.
- Od tyłu? Lubię. - stwierdziła Mała wpychając w siebie chrupki - Bardzo lubię.
- Serio? Ile już razy to robiłaś?
- Jak to ile?
- No dwa, trzy - dopytywał facet próbując ją jakoś naprowadzić - 10? Więcej? Serio więcej?????
- Ja to po prostu robię - stwierdziła Mała zmieszana - tak... na codzień.
Znajomy nie potrafił pojąć, a w przypadku małej, to faktycznie, tak jakby ją zapytał ile razy w życiu uprawiała seks na jeźdźca.
I kiedy dotarliśmy do domu i delikatnie opierałem ją szafkę na buty, po raz pierwszy w życiu zaprotestowała.
 - Szczerbatku, tak nie, bo ja zaczynam się bać że jestem zboczona -Wyznała łamiącym się głosikiem.
Śmiech rudej z łazienki która wszystko słyszała pobudził chyba połowę budynku.
 - Tak, Mała - Wyła przez drzwi - Żyjesz w trójkącie, zaczynasz dzień od laski, kochasz anal, uprawiasz seks co najmniej raz dziennie i TERAZ zaczynasz dochodzić do takiego wniosku?

Ja i Ruda mamy ubaw. Mała nerwowo sprawdza definicje "zboczony" w wikipedii.


http://images5.cpcache.com/product/318954855v8_150x150_Front.jpg

wtorek, 31 maja 2011

Temat zastępczy

Tyłek Małej.
Bo nie wiem co napisać kiedy kima sobie taka nieświadoma obok, więc podzielę się z wami wrażeniami. Słodki jak czereśnia :)

poniedziałek, 30 maja 2011

Mała zdrowa!

Po kilku dniach intensywnego piszczenia i kwilenia, Mała poczuła się znacznie lepiej. Dziś rano wykąpała się, ułożyła włosy i przybiegła do nas naga, tak sprośna, radosna i żywiołowa jak zawsze. Ruda siedziała akurat przed Fat Princess (świetna gra) kiedy Mała wkroczyła do pokoju.
Jak łatwo się domyślić gra poleciała w odstawkę :).
Czasem nie wiem czy powinienem patrzeć czy się przyłączyć. Moje kobiety są najpiękniejsze na świecie :).
Chciałbym żebyście zrozumieli że pod względem seksu mam szczęście. Zazdrościcie? Jest czego! Ale chcę wam coś wyjaśnić. nie jestem supersamcem. Nie jestem macho. Jestem NORMALNY. Ale też bardzo uczciwy i moralny, etyczny. NAPRAWDĘ. Nigdy nie myślałem przedmiotowo o kobietach, nigdy nie gromadziłem pornosów na twardym dysku, nie uprawiałem przygodnego seksu, nie zalecałem się po chamsku. I... Wiele lat wiodłem smutne życie "prawie prawiczka" jak to mówi Mała.
Chciałem się zakochać.
Chciałem mieć kogoś.
Czułą, wierną i kochającą.
Czekałem 5 lat, na tę jedyną.
A ona pojawiła się w dwóch osobach.
Jeżeli marzysz o trójkącikach z seksownymi laskami trzepiąc przed komputerem to przestań, bo nigdy ci się nie uda.
Po prostu zajmij się swoimi zainteresownaiami, rozwijaj się, nie zważaj na stareotypy.
Ruda z Małą pytają mnie właśnie czy mam ochotę iść z nimi na zajęcia z tańc.
Oczywiście że tak!
Do zobaczenia :).

środa, 25 maja 2011

Dzień dobry

Każde wystąpienie publiczne powinno się rozpoczynać przedstawieniem się. Będę się wam ukazywał jako "Szczerbatek", bo w ten sposób (na pamiątkę animowanego smoka) tytułują mnie One. "One", to moje dwie ukochane dziewczyny które poznacie pod pseudonimami "Ruda" i "Mała".
Zdecydowałem się na pisanie tego bloga żeby opowiedzieć wam właśnie o nich, moich najdroższych.
Będzie jeszcze miejsce na dokładne opisy ich wyglądu i charakteru, ale tu, w pierwszej notatce, postanowiłem opisać nasz jeden wspólny wieczór. Wczorajszy. Dlaczego? Żebyście mogli zrozumieć jaka jest nasza wspólna relacja, nasze uczucia i życie.
Więc, jest 24 maja, około godziny 18. Siedzę na kanapie w małym pokoju. Mała leży oparta głową na moich kolanach. Ostatnio wypuściła się kilka razy na słońce bez czapki i mamy skutek - porażenie słoneczne. Biedna Mała. Ma wysoką gorączkę, policzki czerwone jak piece, a mimo to drży przytulając się do moich kolan. Nawet przez ubranie czuję jej ciepło, jest wręcz rozżarzona. Głaszcze ją po ramionach i głowie, staram się ją pocieszyć i ulżyć jej na ile tylko mogę. Już nawet nie chce mi się marudzić że "a nie mówiłem". Żal mi jej strasznie.
Wydłubuję jej spod pachy termometr. 39,7! Boże! Dlaczego ona zawsze jak choruje to na pełny zycher?
Słyszę kroki Rudej w przedpokoju. Wchodzi otwierając drzwi łokciem, a w rękach ma tacę z kolacją. Zawsze jemy kolację o 18, bo o tej godzinie Mała bierze swoje leki. I faktycznie, na tacy leżą kanapki, stoi kompot (dla małej z lodem, dla mnie bez owoców), a na małym talerzyku leży 8 kolorowych tabletek. Ruda już od progu pyta - Wysoka gorączka? - 39,7 - Odpowiadam wyciągając do niej termometr. Ruda szybko odstawia tacę na podłogę i odgarnia Małej włosy z czoła - Ojej. Ona nie da rady kanapki zjeść. Zejdziesz na dół kupić jakąś kaszkę dla dzieci? - pyta. Oczywiście że pójdę.
Gdy wracam do mieszkania, Mała siedzi podparta na poduszkach i pije kompot ze szklanki. Robię jej pół miseczki dziecinnej kaszki. Zjada powoli, łyżeczka po łyżeczce, i dociera do końca tylko dlatego że Ruda ją zmusza. My też pałaszujemy nasze kanapki. Ruda głaszcze małą po udzie. - Wiesz co kochanie, dam ci te czopki na gorączkę - decyduje, gdy 8 kolorowych pastylek znika z talerzyka. Co ja bym zrobił bez Rudej? Przynosi te nieszczęsne czopki i razem aplikujemy je naszemu choremu koteczkowi. A potem dobranocka, tym razem w postaci "AI: Sztuczna inteligencja". Mała zasypia w trakcie, i bardzo dobrze. Po filmie Ruda uczy się do sesji w dużym pokoju a Ja po cichutku gram na laptopie, żeby być blisko na wypadek gdyby Mała gorzej się poczuła.
Kończę grę o północy. Ruda już śpi. Z Małą. Nie chcę ich budzić więc idę po cichu do dużego pokoju i kładę się na łóżku. Może Małej i Rudej byłoby tu wygodniej? Albo, niech już sobie śpią. Moje kochane.